Znacie te hollywoodzkie historie o dziewczynie z sąsiedztwa, z którą najpierw można konie kraść, a potem okazuje się, że to miłość Twojego życia? Ten ślub jest dowodem na to, że scenarzyści tych filmów czerpali pomysły z samej rzeczywistości. Oto bowiem On – Maciek, bierze sobie za żonę Monikę – piękną sąsiadkę z naprzeciwka. Przez lata ich domy oddzielała tylko mała, osiedlowa ulica. Żeby wszystko wydawało się jeszcze bardziej nierealne, okazuje się, że oboje obdarzeni są filmową urodą i spokojnie mogliby zagrać główne role w tej hollywoodzkiej produkcji. Trochę czuliśmy się więc jak na planie filmu. Bardzo dobrego filmu. Wszystko było tam bowiem dopracowane, autentyczne, świetnie zrealizowane. Jej stylizacja filmowej gwiazdy, Jego wpatrzony w Nią wzrok, Ich uśmiechy, pocałunki, czułe gesty. Gdyby nie to, że tam byliśmy i widzieliśmy wszystko na własne oczy, nie uwierzylibyśmy, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Wejście do kościoła

Po raz pierwszy zobaczyli się tego dnia dopiero w kościele. Monikę wprowadzał dumny tata, a Maciek czekał na nią niecierpliwie przy ołtarzu (co za filmowa scena!). Potem byli już cały czas razem, ramię w ramię. Spoglądali na siebie co chwilę, z tym charakterystycznym błyskiem w oku i od razu na ich twarzach pojawiał się uśmiech. To był zdecydowanie Ich dzień.

Sesja w dniu ślubu

Drogę z kościoła na miejsce przyjęcia wykorzystaliśmy do zrobienia krótkiej poślubnej sesji zdjęciowej. Taka sesja tuż po ślubie to doskonała okazja do uchwycenia świeżych emocji. To też niepowtarzalna chwila, kiedy można na moment oderwać się od gości i nacieszyć się sobą i pierwszymi chwilami małżeństwa. Złapać chwilę oddechu. No a poza tym to był początek jesieni, drzewa mieniły się kusząco kolorami, a Oni jechali klasycznym, białym Mercedesem. Żal było nie wykorzystać tej scenerii!

Wesele w Hotelu Drob

A na przyjęciu? Na przyjęciu był tort babci Celinki, jednorazowe aparaty analogowe na stołach gości (wspaniały pomysł!), dobra muzyka, rozgrzany do czerwoności parkiet, dużo śmiechu i wzruszeń. No i jeszcze druga część sesji, tym razem w hotelowym pokoju (kto powiedział, że sesje ślubne mogą odbywać się tylko w plenerze?)

Zapraszamy Was więc na historię Moniki i Maćka, dziewczyny i chłopaka z sąsiedztwa, których połączyło przeznaczenie i miłość. Niczym w hollywoodzkim filmie. Usiądźcie wygodnie, weźcie herbatę (lub popcorn) i dajcie się porwać tej filmowej opowieści.